Policjanci zatrzymali trzech nastolatków, którzy ukradli drabinę Piotrowi S. pracującemu na dachu jednej z łódzkich kamienic. Później proponowali jej zwrot w zamian za okup (lub jezeli zawierzyć adwokatowi jedengo ze sprawców - w zamian za okap).
Jak poinformował lekko sepleniący Radosław Gwis z łódzkiej policji, monter instalacji internetowej wszedł na dach kamienicy przy ul. Abramowskiego w Łodzi, aby poopalać się trochę i wykonać swoją pracę. W tym czasie skradziono (jak Gwis prawie mówi - gwizdnięto) mu trzy gazetki pornograficzne, spodnie i majtki oraz aluminiową drabinę wartą 700 złotych.
Po kilku godzinach nagi mężczyzna, który nie mógł zejść z dachu, otrzymał telefoniczną propozycję odzyskania drabiny za 150 zł. (Ciekawe skąd oni mieli jego numer i dlaczego nie ukradli mu telefonu?) Monter powiadomił o tym policję, a ta zorganizowała zasadzkę, w którą wpadli trzej złodzieje w wieku 18, 17 i 15 lat. W zasadzce brał udział helikopter oraz policyjna zyrafa uzywana z reguły podczas zasadzek na wysokościach.
Skradzioną drabinę odzyskano. Drabina jak się dowiadujemy nie była poświęcona, więc obyło się bez interwencji kurii, jedynie biskup podobno szpetnie zaklnął. Piotra S. z dachu ściągneli, za butelkę wódki, strazacy (gdyz drabina została zabezpieczona jako dowód w sprawie).
Wg akt łódzkiej policji monter Piotr S. ma (co zadziwia u kogoś łazącego codziennie po dachach) zupełnie czystą kartotekę. Skradzioną drabinę mozna więc bez wahania nazwać drabina "Swietego" Piotra. Stosowne dokumenty zostały właśnie przesłane do Watykanu.
O losie 15-latka zadecyduje sąd rodzinny. Pozostali odpowiedzą za kradzież oraz za wymuszenie okupu (w przypaku 17-latka mozliwe, iz za próbę wymuszenia okapu). Grozi im kara do ośmiu lat pozbawienia wolności. Mamy nadzieję, iz Sąd tym razem okaze się surowy jak tatar.
Zródlo: wiadomosci.onet.pl/2024515,69,ukradli_drabine_i_chcieli_za_nia_okup,item.html
