Penis jaka i jądra byka, czyli chińskie przysmaki

Do wyboru, do koloru - penis jaka w całości lub baranie jądra w zalewie curry. Widać, że w udekorowanie każdej z potraw z pewnością włożono wiele serca. Nowa pekińska restauracja ma w ofercie wyrafinowane potrawy dla najodważniejszych. Dania nie tylko doskonale smakują i wyglądają, ale mają jeszcze wyjątkowe działanie - u mężczyzn wzmagają potencję, a u kobiet poprawiają jędrność skóry.

Zhaoran, studentka ekonomii na Uniwersytecie Pekińskim, kładzie swojemu towarzyszowi na talerzu kawałek beżowej cewki moczowej byka i zachęca go, żeby spróbował. Mężczyzna natomiast walczy właśnie z psim prąciem, które niestety okazało się dosyć twarde i żylaste.

Wizyta w pekińskiej restauracji "Goulizhuang" nie jest przygodą dla osób zbyt wrażliwych. Tutejszy jadłospis składa się bowiem wyłącznie z penisów i jąder przeróżnych zwierząt - jeleni, jaków, koni, fok i kaczek.

Potrawy te mają wyjątkowo czarujące nazwy: "Esencja złotego Buddy", "Odrodzenie Feniksa z popiołów", "Kwiat jaśminu o tysiącu płatków" czy "Poszukiwanie skarbu w piaskach pustyni". Czy te magiczne epitety mają powstrzymać gości przed przedwczesną ucieczką od talerza? To bardzo prawdopodobne, bo zamawiając "Kwiat jaśminu" dostaniemy pokrojony w plasterki członek osła, a "Skarb pustyni" składał się będzie z baranich jąder w zalewie curry.

- Chińczycy jedzą wszystko, co ma cztery nogi i nie jest stołem oraz wszystko, co lata, a nie jest samolotem - studentka Zhaoran cytuje sławne przysłowie. Jednak restauracja z genitaliami to lokal bardzo osobliwy nawet w oczach obywateli Państwa Środka. "Goulizhuang" otwarta została przy ulicy Dongsishitiao dopiero przed dwoma laty i szybko zyskała sobie popularność wśród zamożniejszych Chińczyków. Dziś w stolicy działają już cztery filie, jeden lokal otwarto również za granicą - w Chinatown w Atlancie.

Krew jelenia zamiast Viagry

22-letnia kelnerka Lucy nosi tradycyjną, jedwabną szatę, na której obok motywów roślinnych wyhaftowane są sceny z dworu cesarza. Do ubrania przypięty ma też żółty znaczek z uśmiechniętą buźką. Jej zadanie to doradzanie klientom w wyborze dań, a nic dziwnego, że wielu z nich czuje się tu trochę zagubionych. - Już przed tysiącami lat tradycyjna chińska medycyna robiła użytek ze zwierzęcych genitaliów. Służyły one do leczenia chorób nerek oraz zaburzeń erekcji - tłumaczy Lucy. Jednak aby osiągnąć upragniony efekt leczniczy, potrawy te należy spożywać bardzo regularnie.

- Jeżeli natomiast potrzebuje pan doraźnej pomocy, chciałabym zaproponować panu wino z ekstraktem z serca, penisa oraz krwi jelenia. Działa już po 30 minutach - mówi Lucy. Taki koktajl jest podobno dużo lepszy niż Viagra, bo nie powoduje żadnych skutków ubocznych.

Na surowo czy podsmażany, w kawałku lub plasterkach, żołądź czy trzon prącia - ideą pomysłodawców nie było zafundowanie gościom sprawdzianu charakteru rodem z obozów przetrwania. Falliczna biesiada ma być jedynym w swoim rodzaju programem wellness, ma pieścić wszystkie zmysły i mieć zbawienny wpływ na nasze libido. - U tej rosyjskiej rasy psa stosunek płciowy odbywa się przez 48 godzin, a jego okres godowy trwa 7 miesięcy w roku - czytamy w ilustrowanej karcie dań przy potrawie za 16 euro.

Im późniejszy wieczór, tym goście bardziej skupiają się na odpowiednim doborze dań. Płeć i wiek klientów również odgrywają tutaj ważną rolę. - Kobiety nie powinny spożywać potraw z jąder. Od zawartych w nich hormonów może obniżyć się im ton głosu lub pojawić się zarost na twarzy - mówi Lucy. Przy potrawach z penisów nie powinny się natomiast niczego obawiać, prącie "dobrze działa na skórę".

Do fallicznej restauracji nie wolno przyprowadzać dzieci poniżej 15 lat, ponieważ dawka hormonów zawarta w potrawach może zakłócić ich prawidłowy rozwój. Stoliki są pooddzielane ściankami, więc goście mogą delektować się fallicznymi specjałami w intymnej atmosferze. Lokal najczęściej odwiedzają starsze pary lub grupy mężczyzn przychodzących tu na firmową kolację. - Wielu gości to biznesmeni, którzy spotykają się u nas ze swoimi partnerami handlowymi i zamawiają najdroższe dania na koszt firmy - opowiada kelnerka Lucy.

Kość z psiego penisa i wisienka koktajlowa

Kelner w czarnym garniturze stawia naczynie z bulionem na elektrycznym podgrzewaczu, a Lucy podaje do stołu półmisek z surowymi genitaliami byków i psów, przybranymi liśćmi zielonej sałaty. Pośrodku naczynia sterczy zaostrzona kość o długości ludzkiego palca. Na nią nabita jest koktajlowa wisienka. - Psy to jedyne zwierzęta, które mają kość w prąciu - poucza gości Lucy i wskazuje na otwór, przez który przebiega cewka moczowa.

Członki byków są natomiast rozcięte z boku i uformowane w gwiazdy. Lucy chwyta je po kolei pałeczkami i zanurza w podgrzewanym naczyniu z bulionem drobiowym, w którym pływają już daktyle i owoce liczi. Ugotowane mięso je się z sosem sojowym lub pieprzowym. Jego konsystencja i smak trochę przypominają zbyt mocno podsmażone kalmary.

Druga potrawa ma za to delikatny, słodki smak i nazywa się "Bicz Henry'ego". Są to rolady z baranich członków w majonezie, pozawijane w plasterki słodkiego, żółtego sera i nabite na drewnianą wykałaczkę. Lucy tłumaczy nam, że imię "Henry" w nazwie dania ma wskazywać na to, że zostało ono przyrządzone zgodnie ze smakowymi preferencjami zachodnich gości.

Na niektóre przysmaki pozwolić mogą sobie tylko nieliczni. Na przykład penis jaka kosztuje 179 euro, tzw. hotpot czyli fondue w chińskim stylu z dziesięcioma rodzajami prącia i jąder, podane na atrakcyjnie przybranej piramidzie z talerzy z małymi figurkami zwierząt to wydatek rzędu 89 euro. Gościom szukającym bardziej osobliwych przeżyć kulinarnych lokal może zaproponować również płody jeleni za 36 euro czy baranów w cenie 9 euro.

Menedżer restauracji Chen Jianguo chwali się, że potrawy w karcie dań to tylko niewielka część przysmaków, które może nam zaoferować. - Dla szczególnych gości mamy szczególne menu - mówi Jianguo. Stali bywalcy zdradzają nam, że są to potrawy przyrządzane z genitaliów chronionych gatunków, na przykład tygrysów. Aby je zamówić, trzeba jednak wypełnić specjalny formularz z wnioskiem o srebrną, złotą lub platynową kartę stałego klienta. Cena takiej wyjątkowej potrawy może wynosić nawet ponad 900 euro.

Na pożegnanie dostajemy od Lucy czerwoną skrzyneczkę z kością z psiego penisa obwiązaną czerwoną wstążką. Pamiątka ta ma nam przynieść szczęście i chronić nas przed szkodliwym promieniowaniem.

Czy po wizycie w fallicznym lokalu zauważymy ten wyjątkowy wpływ potraw na nasz organizm? A może wystąpią jakieś skutki uboczne? Zhaoran szepcze do swojego przyjaciela: "Mam wrażenie, że mój głos powoli staje się coraz niższy!" Ja natomiast nie jestem pewien, czy to tylko złudzenie, ale gdy opuszczamy restaurację, moje serce nagle zaczyna bić szybciej...

Źródło: Der Spiegel

Ciekawe reklamy google

lepiej nie fikaj
znikaj
albo kup jamnika

i tematyczny dowcip

W pewnej restauracji siedzi Francuz z pewną madame. Ona prosi go, żeby wybrał dla niej jakieś danie. Ten spogląda w menu i zamawia danie o egzotycznej nazwie "Argadon de markiz alojet". Po jakimś czasie, kelner przynosi danie do stołu. Madame zaczyna jeść i pyta:
- Mniam mniam, z czego jest to danie?
- Jakby to powiedzieć... Wie pani co to jest krowa?
- Wiem.
- I pewnie wie pani co to jest byk?
- No tak, wiem.
- To pewnie zna Pani różnicę pomiędzy dwoma.
- No tak?
- Właśnie tą różnicę Pani w tej chwili zajada.

lepiej nie fikaj
znikaj
albo kup jamnika

byk na zakupach

W markecie Super Valu w Ballinrobe (Irlandia)

lepiej nie fikaj
znikaj
albo kup jamnika



Linki znajomych:
Mieszkania Bydgoszcz Mieszkania Toruń Mieszkania na sprzedaż glazura
Odzież Ciążowa ddd deratyzacja Świnoujście Unikatowe Meble Stylowe od producenta
Marek Ignor Tadeusz Cymański waluta kredytu Zespół muzyczny Tarnów
oferty pracy restauracje włoskie pracodawca biura rachunkowe